24.12.1999r.
Drogi pamiętniku.
Jesteś moim towarzyszem, odkąd urodziłam Emily. Nie chcę!
Nie mogę tak dłużej. Ja nie potrafię. To moja córka. Czemu więc czuję tylko
wielką bezradność? Mam dosyć bycia potworem. POTWOREM, który nie kocha własnego
dziecka. Będzie jej lepiej, jak tylko odejdę na zawsze. Mark z pewnością dobrze
się nią zajmie. Ja już dłużej nie potrafię udawać MIŁOŚCI. Wygasam. To koniec.
KONIEC. Cierpienia.
***
„Dziś (24,12.1999r.) w wypadku samochodowym, zginęło jedno z
najbogatszych małżeństw w New Jersey. Jak podaje anonimowy świadek, Michael i
Melinda Cavanno zmierzały swoim czerwonym samochodem, marki Arkadia, na
spotkanie z fanami swoich książek. Motywy wypadku ustala policja. . Michael i Melinda Cavanno osierocili jedyną córkę,
Ashley. Mała trafiła pod opiekę wujostwa.”
***
24.12.1999
Mój dzienniku.
Moje łzy nadal płyną. Wiedziałam, że to niedługo nastąpi.
Tylko, nie spodziewałam się takiego bólu. Bólu, który Cię osłabia i stopniowo
pożera całą radość. Dziś jest Wigilia i zarazem ostatni dzień mojego związku z Ericiem.
Cloe jeszcze nic nie wie. Jak mam jej powiedzieć, że się wyprowadził? Nie
potrafię znaleźć słów. Nie wyobrażam sobie, co jej powiem, gdy zapytać o tatę.
Dziś Wigilia. Powinnam się cieszy - nie potrafię.
~*~
Może i nie jestem
specjalnie dumna z tego prologu, ale spełnia swoje zadanie - opisuje sytuacje,
które będą miały ogromny wpływ na (jak możecie się spodziewać) to opowiadanie.
Zapraszam do przejrzenia
zakładek. Wkrótce uzupełnię bohaterów.
W następnych częściach
wszystkie daty będę pisać słownie. W tej było to konieczne - by nie zaburzyć
porządku przedstawionych wycinków.
Na koniec życzę
wszystkim (i tym co zaglądają tutaj przez przypadek, i czytelnikom, i
spamującym, oraz innym) magicznych i pełnych nadziei Świąt Bożego Narodzenia.
p.s. Tuż po świętach
wracam do szpitala. Tym razem na dłużej. Dlatego, nie piszę kiedy kolejny
rozdział - wstawię go jak tylko będę mogła. Jednakże Wasze blogi powinnam czytać
bez opóźnień (skomentuję z telefonu).
Gorąco pozdrawiam
wszystkim odwiedzających.
Mysteria
Super się czytało.
OdpowiedzUsuń